Mój Sport24 | Blogi | Fankluby | Live | Forum | Użytkownicy | Rankingi | Typer
czwartek, 11 marca 2010, 11:03
Paskudny trójkąt

Liczne kuszące na wystawach oferty wyjazdów, jaki mijamy codziennie przechodząc obok witryn biur podróży wydają się powoli stawać się ofertami nie tyle sezonowymi co całorocznymi. Być może nie dotyczy to każdej propozycji, ale...

Jeśli chodzi o ofertę skierowaną do młodych ludzi, to praktycznie już dawno sezon przestał być wyznacznikiem tego, czy akurat dostępne są obozy zimowe. Ok nazwa się zmieniła, ale bądźmy szczerzy obóz zimowy to narty albo snowboard, obecnie obozy dla młodzieży, bazujące na takich aktrakcjach dostępne są przez cały rok – jedynie cena potrafi zdecydowanie się różnić w zależności od pory roku. To jednak jest ciekawie równoważone przez taką ofertę jak obozy tenisowe, które najtańsze są gdy wyjazd na narty sięga astronomicznych kwot, a najdroższe wtedy, gdy na narty może pojechać już prawie każdy. Jaki z tego wniosek... pewnie żaden, ale tak sobie myślę, że powoli uprawianie sportu w całkiem niezłych warunkach staje się możliwe doprawdy przez cały rok, trzeba tylko chcieć. No i mieć te parę groszy oraz trochę czasu. Zwykle niestety każdy z nas ma jedynie dwa boki tego paskudne trójkąta w zasięgu... ech życie. I tyle taki wpis o tym, dlaczego właśnie nie pojechałem wczoraj na snowboard.

wtorek, 09 marca 2010, 15:28
Koszmar

Według statystyk ponad 40% ludzi w Polsce nie ma wystarczająco wolnego czasu w tygodniu (od poniedziałku do piątku) aby móc uprawiać sport. Nie chodzi tu już zupełnie o pytanie czy chcą czy nie, lecz o ilość obowiązków, które po prostu nie pozwoliłyby na żadne, ale to żadne regularne uprawianie sportu. Nie wiem jak dla kogo, ale dla mnie ta liczba jest przerażająco duża, oznacza, to prawie co drugiego człowieka w tym kraju, ale jeśli założę, że całkiem sporo to dzieci i młodzież oraz dołożę tych, którzy siedzą na emeryturze, to wychodzi, mi że może jedna osoba na dziesięć ma czas aby w ogóle zająć się jakimkolwiek sportem. Makabra.

Wpadły mi też ostatnio w ręce statystyki biur podróży za minioną zimę(na razie chyba wstępne, bo nie wiem jak dla kogo, ale dla mnie zima dalej trwa i to wcale nie wyłącznie w kalendarz). Tak czy inaczej wychodzi z nich – co powinno cieszyć, że bardzo dużym zainteresowaniem cieszyły się takie oferty jak obozy narciarskie i obozy tenisowe, ale równocześnie patrząc na liczbę uczestników – i tak przecież mocno nadmuchaną sezonowością nart, oraz masowym udziałem dzieci i młodzieży szkolnej, która miała ferie – wychodzi, że może co szóstemu Polakowi, a pewnie nawet to nie, zdarzyło się uprawiać jakiś sport podczas zimowych wakacji. Kiepsko. Ciekawi mnie jedynie, kiedy wszystko to dostrzeże rząd, a może nie tyle dostrzeże, co postanowi temu zaradzić, mam nadzieję, że jakoś w najbliższym czasie, bo dalsze czekanie może okazać się być już poważną przesadą, a chyba tylko rząd przez jakieś programy narodowe może spróbować odwrócić sytuację.

środa, 03 marca 2010, 09:12
Auto....co?

Dobra dzisiaj z trochę innej beczki, wydaje mi się, że każdy, kto kibicuje swojej reprezentacji narodowej z poczucia przynależności do pewnej wspólnoty urodzenia, mentalności, etc. winien również usilnie dbać o czystość i pooprawność języka ojczystego, zatem...

Język polski do łatwych nie należy, nic więc dziwnego, że wielu z nas zdarzają się mniejsze lub większe błędy. Reakcja na nie bywa różna – od skrajnego piętnowania połączonego z posądzeniem o brak jakiekolwiek kultury, przez rzucace mimochodem uwagi, po ignorowanie faktu kaleczenia mowy ojczystej.

Istnieją jednak pewne zasady, które zdecydowanie winny być przestrzegane, a ich łamania piętnowane, gdyż nie tylko kaleczą one język polski, ale również łamią wszelkie zasady logiki. Dobrym przykładem mogą być tu zastosowanie, jakie często nieopatrznie nadajemy słowu „auto”.

Auto w mowie polskiej pełni rolę przedrostka wskazującego, iż działanie odnosi się do formułującego daną wypowiedź podmiotu np. „autoironia” , „autoportret”, „autoanaliza”, etc. Jedynym wyjątkiem jest pojęcia „auto” samo w sobie, oznaczające samochód, jednak zgodnie z zasadami naszego języka wyraz jest rzeczownikiem i może łączyć się z innymi jedynie poprzez użycie deklinacji. Tymczasem...

Takie hasła jak „auto holowanie”, „auto naprawa”, „auto pomoc” możemy zauważyć prawie na każdym kroku. Co gorsza nawet ich pisownia wygląda często tak: „auto-holowanie”, „autonaprawa”, etc. Zgodnie zatem z logiką wszystkie te pojęcia oznaczają, iż pisząca je osoba sama siebie holuje, naprawia lub sama sobie udziela pomocy. Tym samym sens takiego szyldu daleki jest od tego, o czym miał w założeniu informować. Poprawnie zapisane powyższe wyrażenia winny zatem brzmieć „Aut holowanie” lub „holowanie aut”, „aut naprawa” lub „naprawa aut”, etc.. Pozostawienie ich w dotychczas przyjętym brzmieniu narusza nie tylko zasady języka polskiego (pisownia razem i osobno, brak deklinacji) ale również logikę (sens słowa albo jest zaburzony, albo łamiemy podane wcześniej zasady języka polskiego).

Podobno używanie słów bez sensu, czy raczej wbrew ich znaczeniu świadczy o najwyższej ignoracji i niewiedzy, dlaczego zatem pozwalamy aby podobne przypadki raziły nasze oczy każdego dnia? Opisy wielu innych, równie dziwnych sformułowań, jak np. „press informacje” i temu podobne, mogły by wepełnić nie jeden artykuł, ale całe opasłe tomy książkowe... Pomyślmy o tym i jeśli nie możemy zmienić innych, to chociaż sami postarajmy się zadbać nasz język. Na początek np. sprawdzając czy aby na pewno rozumiemy znaczenie danego słowa.

środa, 24 lutego 2010, 15:47
Jeszcze o olimpiadzie

Tak jeszcze pokrótce do poprzedniej notki, bo patrząc po kilku mailach jakie wpadły mi skrzynkę. Obawiam się, że nie do końca zostałem dobrze zrozumiany. Nawiązując do greckiej tradycji Igrzysk Olimpijskich nie chodziło w żaden sposób o uczynie z olimpiady miejsca jedynie dla sportowców płci męskiej. Nie rozumiem w ogóle skąd taki pomysł, ale skoro ktoś już tak pomyślał, to napiszę w notce zamiast odpowiedzieć mailem i na wszelki wypadek liczę, że gdyby trafiła się kolejna taka osoba, to nie będę musiał pisać drugi raz tego samego. Ba nawet to podkreślę uważam że igrzyska olimpijskie wręcz obowiązkowo powinny obejmować gry dla dziewczyn i gry dla facetów. Bezapelacyjnie. Nawet czasem kusi mnie aby pozwolić obu płciom uczestniczyć w zmaganiach równocześnie, wyobrażacie sobie jak by to podniosło emocje przy kibicowaniu. Wyboraźcie sobie jak np. Polska zwycięża z Niemcem, haaaa to pół Polski szalało. A gdyby nawet Niemka wygrała z Polakiem to nic by się nie stało, wszak rekordy popularności biją u nas dowcipy typu „Na świecie występują kobiety, mężczyźni i samice Niemców”, ale ok bo zaczynam jechać bo bardzo nieciekawej bandzie.

Sprawa druga, nie życzę sportowcom kontuzji ani niczego takiego, po prostu uważam, że to oni powinni sami się kontrolować i myśleć, „o tutaj muszę zwolnić bo inaczej może być źle”, a nie po prostu gnać na złamanie karku, bo przecież „jako dobru narodowemu nic mi się stać nie może, a więc polecę jak szaleniec i niech martwią się inni, oj będą mieli jak mi się coś stanie.” Nie sądzicie, że takie gry logiczne, gdzie stawka ryzyka jest trochę wyższa niż obtarcie paluszka byłyby czasem bardzo wskazana dla naszych sportowych herosów. Było nie było ostatnimi laty jakoś nie widać abyśmy poważali naszych sportowych idoli ze względy na intelekt, i nie jest to bezpodstawne. Po prostu sami oduczamy ich myśleć. Z mojej strony to tyle. Gdyby ktoś chciał mi jeszcze coś powiedzieć, to proponuję skorzystać z opcji „skomentuj” - po to właśnie jest tutaj ta opcja - zamiast wylewać swoje żale na moją skrzynkę pocztową. Pozdrawiam i myślę, że temat olimpiady na razie jest już wystarczająco przeze mnie wymęczony.

środa, 24 lutego 2010, 15:09
Jaka Olimpiada?

Chodzi mi po głowie ostatnio parę spostrzeżeń. Może nie będą one zbyt uporządkowane i formę artykułu otrzymają jedynie w pokrętnej drodze ich formułowania, a ściśle mówiąc w procesie przelawania z głowy na wirtualny papier, ale cóż...

Po pierwsze. Jak podoba się Wam olimpiada? Trochę dużo już tych wypadków, nie sądzicie? I teraz właśnie pojawia się pytanie, skoro sport ma być gotowością do przekraczania granic, to dobrze wiadomo – nie od dziś – że owo granic przekraczanie było, jest i będzie ryzykowne. Nie obejdzie się bez ryzyka, bez gotowości do rzucenia na szalę swojego zdrowia. Sport w swojej profesjonalnej formie dawno przekroczył już tę linię do której można było pobić rekord, osiągnąć sukces bez ryzyka dla zdrowia, a czasem i życia. Podobnie było od zawsze, wszak oryginalne greckie olimpiady często, wręcz obowiązkowo, kończyły się śmiercią wielu zawodników podczas występów na igrzyskach. Prawda jest taka, że sporty olimpijskie to nie gry dla dzieci, ale prawdziwa i twarda rywalizacja na śmierć i życie z przeciwnikiem, z losem i z własnymi słabościami. Dlaczego zatem media, nagle postanowiły zacząć zapewniać nas wszystkich, że olimpiada to odmiana żywej i wesołej bajki dla dzieci (tych większych), a liczne wypadki świadczą tylko i wyłącznie o braku profesjonalizmu ze strony organizatorów. Czy nie czujecie tu swego rodzaju dwoistości? Z jednej strony mówi nam się o dzielnych przekraczających limity sportowcach gotowych na największe i najcięższe poświęcenia w imię sportowych ideałów, a z drugiej strony oczekuje się, iż tak naprawdę nic nie może się stać wszystko ładnie i pięknie, ale pod całkowitą kontrolą. Tak się przecież nie da! Zmaganie się z losem i słabością samego siebie – zwłaszczą strachem by jechać wolniej, stanąć ostrożniej, etc. - nie może być w pełni kontrolowalne i przewidywalne. Gdyby miało tak być równie dobrze moglibyśmy oglądać wyreżyserowane w Hollywood filmy o sporcie zamiast prawdziwej transmisji z olimpisjkich igrzysk. Nie wiem jak Wy, ale ja wolę prawdziwe, w tym i niebezpieczne igrzyska, w których widzę jak zawodnicy rzeczywiście zdobywają szacunek i uznanie wysiłkiem, odwagą i walką, aby zostać udekorowanym medalem; niż jakieś dziwaczne malowanki, śliczne, miłe i spokojne, które nie wiedzieć dlaczego ktoś śmie nazywać wykraczaniem poza limity. Tyle.

 1 2  3    następna    »
Polityka prywatności Regulamin Reklama Dołącz do nas Kanały rss Kontakt FAQ
Sport24.pl   2007-2010   Wszelkie prawa zastrzeżone
0.1117 -
Firma w holdingu PMPG