
Już od dłuższego czasu siłownie i wszelkiej maści sportowe kluby mogą poszczycić się przedstawicielkami płci pięknej w swoich szeregach. Piękna, wysportowana sylwetka, doskonale podkreślone partie mięśniowe, wyrzeźbione ciało i seksowny strój fitness wymagają jednak nie tylko ogromnego samozaparcia i długich godzin w siłowni, ale również, a może przede wszystkim, dobrania odpowiedniej diety i ćwiczeń aerobowych. Dieta 1000 kalorii, potrawy bogate w białko (budulec mięśni) oraz odpowiednie proporcje węglowodanów i tłuszczy w połączeniu z racjonalnym, przemyślanym planem treningowym potrafią zdziałać cuda. Niestety, jak to w życiu bywa, nic nie przychodzi łatwo. Warto zadbać więc również o odpowiednie wyposażenie miejsca ćwiczeń oraz atmosferę i wygląd siłowni. Nie da się ukryć, jest to zupełnie inna branża niż zabudowa balkonów, naprawa aut, komputerów czy śpiewanie piosenki żołnierskiej... Mimo wszystko ćwiczenia fizyczne nadal pozostają podstawowym i najbardziej efektywnym sposobem dbania o zdrowie, sprawność, młody wygląd i figurę.

Odbiegając nieco od tematu piłki nożnej, chciałbym krótko wypowiedzieć się na temat boksu. Konkretnie – jednego z najlepszych białych pięściarzy na świecie – Gołoty. Mimo wielu docinków i krytycznych uwag nigdy nie przestałem wierzyć w tego faceta. Zawsze miał siłę, cios, posturę... czasem tylko brakowało chęci. Całkiem niedawno media poinformowały, iż prawdopodobnie Andrzej jeszcze raz powróci na ring. Co prawda obecnie przygotowuje się do występów w pewnym programie „tanecznym” jednej z komercyjnych stacji, ale przygoda ta, z pewnością, kiedyś się skończy i choć nagrodą nie są gry Ben 10 czy inne tego typu gadżety (a wspaniała bryka), to chyba nikt nie wierzy, że uda mu się ją zdobyć... Miejmy też nadzieję, że tym razem pojedynek potrwa przynajmniej kilka rund, choć pamiętamy niektóre walki trwające krócej niż znalezienie w internecie przepisu na takie danie jak ryba po grecku, jajecznice czy przepis na gofry. Wspomniana walka ma być ostatecznym pożegnaniem Gołoty z fanami i ringiem. Powinna zatem odbyć się w Polsce, o dogodnej porze i w specjalnej, niezapomnianej oprawie. Trzymam kciuki!

W czwartym dniu pływackich Mistrzostw Europy, rozgrywanych w Budapeszcie, złoty medal na dystansie 200 m. stylem motylkowym zdobył Paweł Korzeniewski. HURA! Od samego początku Korzeniewski był faworytem zawodów. Polak bez problemów przebrnął eliminacje i z pierwszym czasem awansował do finałowej rozgrywki. W finale uzyskując czas 1.55.00 min. ustanowił najlepszy w tym sezonie wynik na starym kontynencie i drugi na świecie. Drugie miejsce zajął Rosjanin - Nikołaj Skworcow, na najniższym stopniu podium uplasował się z kolei, Grek - Janis Drymonakos. Medal Pawła Korzeniewskiego jest dopiero pierwszym, jaki udało się zdobyć polskim zawodnikom na tej imprezie i piętnastym złotym medalem w historii startów biało–czerwonych na zawodach tej rangi. Mam jednak nadzieję, że nie ostatnim!

Dziś znowu o żużlu, ale nic w tym dziwnego, w końcu, byłem w niedzielę w Lesznie ;-)), gdzie dotychczasowy wicelider Unia Leszno wysoko pokonała na własnym obiekcie, liderującą po 13 kolejkach ekipę Stal Gorzów 52:38. Dzięki tej wygranej Byki zapewniły sobie pierwsze miejsce przed fazą play-off. Goście tylko w pierwszych biegach dotrzymywali kroku zawodnikom Unii. W rezultacie podzielili los innych drużyn, które poniosły dotkliwe porażki na stadionie im. E. Smoczka w Lesznie. W drużynie Stali bardzo widoczny był brak Nickiego Pedersena i Przemysława Pawlickiego, którzy z różnych przyczyn nie mogli wystąpić w tych zawodach. W drużynie gospodarzy oprócz doskonale dysponowanego w tym sezonie Jarosława Hampela, świetne zawody rozegrała para Damian Baliński i Janusz Kołodziej. W pierwszej rundzie fazy play-off rywalem leszczyńskiej Unii będzie drużyna Unii Tarnów, która w pierwszej części sezonu zajęła ostatnie miejsce w tabeli, natomiast drużyna z Gorzowa Wielkopolskiego zmierzy się w derbach Ziemi Lubuskiej z obecnym Mistrzem Polski, ekipą Falubazu Zielona Góra.
Ogólnie na stadionie atmosfera była super. Przyznam, że żużel coraz bardziej zaczyna mnie fascynowąć. Szkoda tylko, że jakaś blondyna pacnęła mnie przypadkowo torebką w głowę - ciężką torebką dodam. Do dziś jeszcze mnie boli...

Nie da się ukryć - na tydzień przed startem Ekstraklasy, Lech jest bez formy. Sztab szkoleniowy Kolejorza musi coś zmienić, aby piłkarze zaczęli zdobywać bramki, bo inaczej... będzie źle.


